samochodem na Kretę

Samochodem na Kretę

Wyjazd samochodem na Kretę nie wydawał mi się zbyt dużym wyzwaniem. Prawdopodobnie z tego powodu, że jechałam tam z osobą, która wcześniej już pokonała tę trasę. Jasne, stresowałam się tym, co może się wydarzyć, bo przecież na wiele rzeczy nie mamy wpływu. Starałam się jednak nie przyciągać złego. Traktowałam to jak przygodę i etap konieczny do tego, żeby doświadczać nowego. Trasę między Polską a Kretą pokonaliśmy łącznie 3 razy, na różne sposoby.

Odległość między Zieloną Górą a Kretą wynosi 2542 km, co Google szacuje na 33 godziny jazdy. Oczywiście trzeba doliczyć jeszcze przystanki, oczekiwanie na prom, czas na dłuższy odpoczynek. Dla porównania taka sama podróż samolotem trwa około 3 godziny. Jest też zdecydowanie tańsza i mniej męcząca. Odczułam to dopiero teraz, podczas drugiej przeprowadzki na wyspę – obostrzenia związane z koronawirusem naprawdę potrafiły dać w kość. I to nawet po pokonaniu większości drogi, na kilka godzin przed wejściem na prom.

Po co jechać samochodem na Kretę?

Podróż samochodem na Kretę polecałabym osobom, które wybierają się tam na dłużej – minimum miesiąc. To nie jest nic przyjemnego, ponieważ na samą podróż w dwie strony należy wygospodarować 6 dni. O wiele przyjemniej byłoby spędzić je na plaży niż w drodze, która, o czym zaraz opowiem, nie zawsze jest atrakcyjna. Do tego wiąże się ona nie tylko z koniecznością wyjścia ze strefy komfortu, ale też wysokimi kosztami.

Zobacz też: Podcast jak dojechać autem na Kretę

Wyjazd na Kretę samochodem wymaga również dobrego planowania. Jest kilka możliwości dojazdu i nie każda z nich jest w stu procentach idealna dla każdego. Ja wypróbowałam 3 z nich i prawdopodobnie kolejna odbędzie się jeszcze w inny sposób. Trzeba poświęcić chwilę, porównać opcje, koszty, wygodę i przepisy, ale też dobrze zaplanować noclegi i postoje, tak, aby zgrały się one z godziną odpływu promu. Poniżej przedstawiam szczegóły dojazdu na Kretę:

  • przez Serbię i Macedonię,
  • przez Włochy,
  • przez Bułgarię i Rumunię.

Ostatecznie każda z opcji prowadzi do Aten, a dokładniej portu Pireus, skąd wypływa prom na Kretę.

samochodem na Kretę

Prom na Kretę z Aten

Prom na Kretę z Aten obsługuje trzech przewoźników: Minoan, Anek i Blue Star Ferries. Pływają oni zamiennie, dlatego nie wiadomo, na który z nich przypadnie w udziale akurat tego dnia. Cumują one przy bramie E2. Jest ona zamknięta przez długi czas, ale można wjechać do portu z drugiej strony, zostawić auto na parkingu i zająć sobie czas do momentu wjazdu na prom – można np. pójść zjeść souvlaki. Wcześniej jednak warto odebrać bilety z budki. Trzeba też pamiętać, że ten, kto wjeżdża pierwszy na prom – wyjeżdża z niego ostatni. Jest to problematyczne, jeżeli osoby parkujące przed nami śpią do ostatniej minuty i blokują wszystkim wyjazd.

Kabiny na promie z Aten na Kretę są utrzymane w dość dobrym standardzie. Każda z nich jest wyposażona w toaletę z prysznicem. Dostajemy ręczniki i kosmetyki do kąpieli. Jest dosyć sporo miejsca, łóżka są nawet wygodne – można naprawdę odpocząć po wyczerpującej podróży samochodem. W kabinie w podwyższonym standardzie mieliśmy dodatkowo lodówkę, telewizor i okna.

Prom z Aten na Kretę obfituje w różnego rodzaju atrakcje, dlatego osoby, które nie zamierzają spać, mogą skorzystać z kasyna, dyskoteki, sklepu, a nawet kina (nie zawsze). Dodatkowo jest kilka restauracji – od tych wyglądających naprawdę bogato, po zwykłe bary serwujące tosty i piwo.

Prom wypływa z Aten o 21 i jest na miejscu o 6 rano. Płynie się dosyć przyjemnie, można się wyspać. Nie mieliśmy sytuacji, że bardzo bujało lub było głośno (może poza sąsiadem, któremu w nocy zebrało się na intensywne dyskusje przez telefon).

Dodam jeszcze, że wykupienie kabiny to nie jedyna opcja. Można też wybrać najtańszy bilet na deck lub za drobną opłatą na fotele samolotowe. Nie mogą z tego skorzystać osoby, które podróżują razem ze zwierzakiem.

prom na kretę

prom na Kretę

Samochodem na Kretę przez Serbię i Macedonię

Podróż na Kretę samochodem przez Serbię i Macedonię to właściwie przejazd po prostej na samo południe. Wystarczy dojechać do Budapesztu (przez Słowację, Czechy lub Austrię) i tam odbić w dół. Warto wcześniej sprawdzić na mapie oznaczenia dróg międzynarodowych.

Na granicy węgiersko-serbskiej opuszczamy Unię Europejską i Strefę Schengen. Dlatego trzeba mieć przy sobie paszport. Teoretycznie jest możliwy wjazd na dowód osobisty, ale pewniejszy jest ten pierwszy dokument. Nie jest wymagana Zielona Karta ani żadne inne dodatkowe ubezpieczenie samochodu. Przejście przez granicę idzie dosyć sprawnie. Nam nie przytrafiła się żadna kontrola.

Przejazd przez Serbię się dosyć dłuży, a ten kraj sam w sobie jest dłuższy niż to się wydaje. Na drodze jest w miarę bezpiecznie. Tym, co zrobiło na nas duże wrażenie był Belgrad. Żałujemy, że nie mieliśmy więcej czasu, aby zobaczyć nieco więcej poza tym, co widać z drogi. Warto wspomnieć, że na trasie nie ma aż tak wielu stacji benzynowych, miejsc postojowych czy barów szybkiej obsługi. Właściwie jest chyba tylko jeden McDonald (w okolicach Belgradu). Zaskakiwać może to, że nawet na stacji benzynowej, w miejscu przeznaczonym do spożywania posiłków obsługa i klienci palą papierosy, jakby jutra miało nie być. Po prostu – inna kultura.

Przygoda zaczęła nabierać rumieńców dopiero na przejściu granicznym między Serbią a Macedonią. Bywa różnie. Wiele zależy od szczęścia i osoby, która nas obsługuje. Nam nie uznano dokumentów od samochodu (trzeba mieć oryginał Zielonej Karty), ale szybko zasugerowano nam sposób rozwiązania tego problemu, czyli drobną opłatę “na kawę”. Chyba z powodu hojności odpuszczono nam też kontrolę graniczną.

Przejazd przez Macedonię wymaga ostrożności. Nie warto prowokować innych kierowców i trzeba mieć oczy otwarte. Tam można łatwo dostać mandat, który jest często próbą wyłudzenia łapówki. Policja lubi ustawiać się przy wyjazdach z tunelu i łapać samochody, które nie mają włączonych świateł. Ogólnie w Macedonii można poczuć się tak samo, jak czuli się Anglicy w Polsce w latach 80. Do miejscowych najlepiej mówić prostym językiem i nie chwalić się swoimi umiejętnościami w tym zakresie. Tym, co zaskakuje w tym kraju, jest tanie paliwo i markowe stacje benzynowe. Zdecydowanie warto zatankować zaraz po wyjeździe z Serbii lub przed wjazdem do Grecji, gdzie cena drastycznie wzrasta.

Zdecydowaliśmy się na nocleg w Macedonii, w miejscowości Bogurodzica. Jest to na samym południu. Zapłaciliśmy około 20 euro za pokój w naprawdę dobrym standardzie, ze strzeżonym parkingiem. Właściciele również byli bardzo sympatyczni i służyli wszelką pomocą. Warto pamiętać, że w Macedonii obowiązuje meldunek już przy 24-godzinnym pobycie. W naszym przypadku zajęli się tym gospodarze. I podejrzewam, że tak jest zawsze.

Na przejściu granicznym między Macedonią a Grecją idzie dosyć sprawnie, ale można spodziewać się kontroli samochodu. Później wjeżdża się do kraju, w którym widać już całkiem inny klimat. Jakość dróg jest słaba. Na autostradach nie ma barierek energochłonnych – zamiast tego rosną drzewa. To tyle, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo. Grecy jeżdżą bardzo brawurowo, ale też wiele wybaczają.

Drogi w Grecji

W Grecji po drodze na południe brakuje McDonaldów czy innych tego typu sieciówek. Są za to inne kawiarnie przy stacjach benzynowych. I nawet tam można kupić naprawdę pyszną kawę i przekąski. Nie można być zaskoczonym wyglądem “MOPów”, które w niczym nie przypominają tych z Polski. Najczęściej jest to wydzielony kawałek jezdni z jednym śmietnikiem. Bez ławki, bez toalety, bez niczego. Po drodze można spodziewać się dużej liczby bramek, na których pobierane są opłaty.

W Grecji byliśmy zachwyceni krajobrazami, które w niczym nie przypominały nam tego, co widzieliśmy do tej pory. Największe wrażenie zrobił na nas Olimp, którego czubek znikał gdzieś za chmurami. Widząc coś takiego, człowiek jest w stanie uwierzyć, że tam naprawdę mieszkają bogowie, a mity wcale nie są wymyślonymi historyjkami.

widok na olimp

Winiety

Winiety na Słowację, Austrię i Węgry można kupić przez internet na stronie PZM. W Serbii, Macedonii i Grecji opłaty pobierane są na bramkach w lokalnej walucie (w Macedonii także w euro). Dostępne są płatności kartą. Koszty, które się z tym wiążą przedstawię w tabeli na końcu artykułu.

Podróż na Kretę przez Włochy

Jest to opcja, która nie wymaga opuszczenia Unii Europejskiej i strefy Schengen. Jedzie się dosyć szybko: Niemcy, Austria i całe Włochy. Jeżeli chodzi o tych ostatnich – ich styl jazdy pozostawia wiele do życzenia. Myśleliśmy, że na Krecie widzieliśmy już wszystko w tym temacie. Okazuje się, że są jeszcze Włosi. Z tego powodu trasa była dosyć stresująca. Nie podobały nam się jeszcze przejazdy przez mosty, które mają dosyć słabe łączenia. Od tego podskakiwania można dostać choroby lokomocyjnej. Mimo to obyło się bez większych niespodzianek.

My dojechaliśmy niemal na samo południe Włoch: do Brindisi. Natomiast prom mieliśmy do Patras. Teraz skłaniamy się ku temu, aby dopłacić i zacząć podróż do Grecji już w Wenecji. Przemawia za tym przede wszystkim wygoda. Można dojechać tam z Polski na tzw. strzała, czyli bez noclegu. W przeciwnym razie dobrze jest nocować gdzieś na środku Włoch. My wybraliśmy Padwę. Nie mieliśmy w ogóle czasu na zwiedzanie tego miasteczka. Udało nam się za to zjeść prawdziwą włoską pizzę, którą przygotował dla nas Chińczyk.

Prom dopływa do Patras. Stamtąd jest około 5 godzin jazdy samochodem do Aten i portu w Pireus. Jedzie się całkiem przyjemnie. Po drodze można w końcu zatrzymać się na naprawdę dobrą kawę.

do grecji przez wlochy

Winiety

Autostrada w Niemczech jest darmowa. W Austrii można kupić winietę na stacji benzynowej i nie jest ona droga. Co ważne – przykleja się ją u góry szyby, a nie w prawym, dolnym rogu. We Włoszech opłaty pobierane są na bramkach i jest ich dosyć sporo. Bramki są też w Grecji.

Prom Grimaldi Lines w Włoch do Grecji

Prom z Włoch do Grecji wypadł słabo w porównaniu do tego, którym pływa się na Kretę. Był starszy, utrzymany w gorszym standardzie (kajuty trochę peerelowskie). Do tego jedzenie, które oferują w barze jest drogie i niezbyt smaczne (może poza tym świeżym, które można kupić tylko w określonych godzinach). Prom z Włoch startuje o godzinie 21 i jest na miejscu o 13.

Osoby, które podróżują z psem, mogą przebywać z nim tylko w swojej kabinie lub na zewnątrz. Istnieje też opcja oddania zwierzaka do specjalnej klatki. Jednak ich umiejscowienie (w miejscu, gdzie zbiera się najwięcej dymu), wygląd i ogólna organizacja sprawiają, że bez wahania chcesz zapłacić za Pet Cabin.

To, co mnie zaskoczyło – kabinę trzeba opuścić na długo przed dotarciem na miejsce. Nikt nas o tym nie poinformował, więc w ostatniej chwili udało mi się wziąć prysznic. Później trzeba błądzić bez celu ze swoimi bagażami.

Prom włochy grecja

Samochodem na Kretę przez Bułgarię i Rumunię

Przejazd na Kretę przez Bułgarię i Rumunię jest najtańszą opcją, która nie wymaga opuszczenia terytorium Unii Europejskiej. Ma to duże znaczenie dla osób, które podróżują z psem lub kotem. Nie trzeba wówczas martwić się o badania na poziom przeciwciał, które muszą być potwierdzone certyfikatem.

Do przejścia granicznego w Szeged jedzie się niemal tak samo, jak w przypadku przejazdu przez Serbię i Macedonię. Przy wjeździe na teren Rumunii są kontrole graniczne, ponieważ państwo to nie należy do strefy Schengen. Nie są one zbyt uciążliwe, no ale jednak są i trzeba być tego świadomym.

Jedzie się zaskakująco dobrze, jednak w pewnym momencie przejeżdża się przez wioski, między tirami. Trochę to spowalnia podróż, ale z drugiej strony można zobaczyć nieco ciekawostek. Jest też sporo zakrętów. Zaskakujące jest to, że w Rumunii na horyzoncie często nic a nic nie ma – zupełnie inny krajobraz niż w czasie przejazdu przez Polskę.

samochodem na Kretę

Jeżeli chodzi o to, czego nie ma, to brakuje też MCdonaldów i miejsc do postoju po drodze. Co do zatrzymywania się – dostaliśmy wskazówkę od rodowitego mieszkańca Rumunii, aby lepiej tego nie robić, ponieważ może być różnie. Tak też zrobiliśmy. Zadbaliśmy też o to, żeby nie tankować. Nocleg wykupiliśmy już w Bułgarii.

Przejazd przez Bułgarię może odbywać się na dwa sposoby: via Carpatia (i tak pewnie poprowadzi nawigacja) lub drogą krajową. My wybraliśmy drugą opcję ze względu na mniejszą liczbę serpentyn. Na trasie bywa różnie. Nam zdarzył się dość poważny wypadek motocyklisty i konieczny był przejazd przez naprawdę złe drogi.

Nocleg zarezerwowałam w miejscowości Widyń (tak naprawdę jechaliśmy przez Bułgarię i Rumunię z Krety do Polski, stąd postój na północy). Za całe 20 euro dostaliśmy ogromny apartament ze śniadaniem w cenie. Widać, że Bułgarzy są nastawieni na turystów i ogarniają te tematy. To, co mnie najbardziej uderzyło – w Bułgarii sprzedają niedobrą kawę.

Na granicy między Bułgarią a Grecją było okropnie gorąco. Termometr pokazywał ponad 40℃, a kolejka zdawała się nie mieć końca. Na szczęście później droga do samych Aten była całkiem w porządku i bez żadnych niespodzianek.

Winiety: Rumunia i Bułgaria

Drogi w obu tych krajach są oczywiście płatne. Winiety można kupić przez internet. Są one śmiesznie tanie. To, co kosztuje dużo, to przejazd przez Most Nowej Europy (Widyń-Calafat). Po wjeździe do Grecji opłaty pobierane są już na bramkach.

Koszty wyjazdu na Kretę samochodem

Koszty wyjazdu na Kretę, które tutaj podaję, są orientacyjne. Nie pamiętam już dokładnie, ile ja zapłaciłam, ale myślę, że niewiele mniej/więcej. Wiadomo, że różnica w cenie zależy od kilku czynników (miesiąc wyjazdu, ceny paliwa, rodzaj biletu na prom), ale wciąż kwota, którą trzeba mieć na wyjazd samochodem na Kretę, będzie utrzymywać się w tych okolicach.

Moje koszty wyjazdu na Kretę samochodem przedstawiają się następująco:

Koszty wyjazdu z Polski na Kretę

 

ile kosztuje podróż samochodem na Kretę?

 

prom na kretę

 

Related Posts

2 thoughts on “Samochodem na Kretę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *